Najpierw ciekawostka:

Curry to nie tylko przyprawa, którą znamy ze sklepów. Curry to nazwa indyjskiego dania czy raczej rodzaju potrawy. Brytyjczycy dla wygody stworzyli rodzaj curry-instant w postaci znanej nam mieszanki przypraw.

A teraz przepis:

To ostatnio moje koronne danie. W dodatku autorskie. 🙂

Curry z indykiem i warzywami

Ok. 40-50 dag piersi z indyka kroimy w kostkę, zalewamy małym jogurtem naturalnym i sokiem z połówki cytryny. Dodajemy 1,5 kopiastej łyżeczki pasty curry i trochę słodkiej papryki w proszku. Całość wstawiamy do lodówki na jakąś godzinkę.

Na jedną patelnię (ja używam woka) wylewamy indyka razem z marynatą i smażymy/dusimy na małym ogniu.
Na drugiej patelni na 50g sklarowanego masła podsmażamy kilka ząbków czosnku i pół dużej cebuli. Skruszamy 2-3 suszone w całości papryczki chilli (Bardzo uważajcie, żeby potem nie dotknąć się w oko! Najlepiej w ogóle nie dotykać twarzy po kruszeniu, bo zostają palące czerwone plamy). Jak się zezłoci, wrzucamy pół dużej papryki pokrojonej w dużą kostkę i pół brokuła podzielonego na cząstki. Na końcu wrzucamy pokrojonego w talarki małego pora (niekoniecznie, ale można pod sam koniec gotowania – inaczej zrobią się z niego smętne glutki).
Kiedy indyk się już zesmaży, dodajemy do niego pół lub 3/4 szklanki bulionu (ja biorę po prostu pół kostki rosołowej i rozpuszczam w zimnej wodzie) i łyżkę mąki rozprowadzoną w zimnej wodzie (powinna być mączka kukurydziana, ja daję zwykłą mąkę pszenną i jest ok oczko ). Całość podgrzewamy i mieszamy aż sosik zgęstnieje. Wrzucamy zawartość patelni z warzywami do indyka (koniecznie razem z masełkiem) i całość razem dusimy. Na koniec dodajemy 200 ml mleczka kokosowego.

Całość podaję z brązowym ryżem.

Ostatnio zrobiłam wersję wegetariańską – składniki na marynatę wymieszałam i po prostu podgrzałam w rondelku (bez mięska). Użyłam warzywnej kostki bulionowej. Resztę zrobiłam według przepisu – podsmażyłam warzywa, a potem zalałam wcześniej przygotowanym sosem rozrobionym z bulionem, mąką i mlekiem kokosowym. Robi się szybciej, bo nie trzeba czekać aż indyk zmięknie. 🙂

Bardzo polecam pastę curry – ta, którą kupiłam jest z samych naturalnych składników, bez konserwantów, barwników i innych śmieci.

~Pomyślna

Reklamy